Akcja bądź bezpieczny w górach [>>]

[pojedź z nami na wyprawę]

[zamów reklamę w katalogu]



    

Dogonić Mercedesa...
Porównanie najnowszych latarek-czołówek MacTronic Outdoor Pro K2 Luxeon i PETZL Myo XP


Tytuł artykułu wybrałem wcale nie przypadkowo. Otóż latarki-czołówki firmy PETZL uchodzą za najwyższy standard w swojej klasie, nic za tym dziwnego, że służą za swego rodzaju poprzeczkę dla innych producentów i za obiekt porównania. Porównanie zaś tylko wówczas jest właściwym i korektywnym, kiedy porównuje się rzeczy rzeczywiście porównywalne, przeznaczone do tych samych zastosowań albo przynajmniej plasujące się na jednej półce cenowej. Dlatego do testu porównawczego wybrałem latarki-czołówki, przeznaczone do zastosowań poważnych, odważyłbym się nawet powiedzieć - wręcz ekstremalnych, jak np. speleologia (badanie pieczar i kawern podziemnych), wspinaczka górska, nocny marsz w trudnym terenie itp. Nie wykluczając również zastosowań profesjonalnych czyli wykorzystania przez wszelkiego rodzaju ratowników, personel paramedyczny, wojsko, organy ochrony prawa i porządku publicznego, ochronę komercyjną.

Co do półki cenowej to różnica pomiędzy dwoma testowanymi latarkami w wymiarze względnym jest mniej-więcej taka sama jak pomiędzy samochodami - jednym z tych powszechnie uchodzących za luksusowe, prestiżowe, drugim zaś pospolitym, dla przeciętnego użytkownika, mimo iż takiej samej wielkości i porównywalnej mocy. Wszak każdy z nich znajduje swego nabywcę... Latarka jednak nie samochód, mimo sporej procentowej różnicy w cenie (latarka MacTronic jest prawie dwukrotnie tańsza od PETZL-a) różnica bezwzględna, w wymiarze wydanej kwoty, wcale nie jest aż taka ujmująca. Ani też stanowiąca zasadniczy udział w ogólnych kosztach ekwipunku. Tym bardziej, że latarkę zazwyczaj nie kupuje się na jedną wyprawę, więc „rozłożenie” różnicy w cenie na cały okres użytkowania owocuje dalszym jakby „rozmyciem” się całkiem niebagatelnej w pierwszym wrażeniu kwoty. Oczywiście o ile ktoś potrafi kalkulować właściwie i myśleć perspektywicznie. Do tego nie jest „duszony” przez odwieczny dylemat „tyle pieniędzy w danym momencie mogę przeznaczyć na tę rzecz, ale więcej już ani grosza!”.

Żeby rzetelność porownania i nie zsunąć się w autorytatywny prymitywizm typu „samochód trzeba kupować na giełdzie bo tam jest tanio” postarałem się w zestawieniu odróżnić cechy ewidentnie pożyteczne od ładnie wyglądających lecz mało wartych pod względem praktycznym „bajerów”. Takie, za które rzeczywiście warto zapłacić dodatkowe pieniądze od tych dodających jedynie dobrego samopoczucia od samego faktu posiadania prestiżowego sprzętu. Bowiem gdyby mercedes zawsze i bezwarunkowo był lepszy od forda czy opla to wszyscy jeździliby wyłącznie mercedesami, ale nie jeżdżą przecież...

Zupełnie naturalnie, że nie porównywałem i nawet nie oceniałem też ani długowieczności ani mechanicznej wytrzymałości testowanych latarek. To się sprawdzi w długoterminowym użytkowaniu i jest uzależnione w większej mierze od usposobienia użytkownika niż od walorów użytkowanego sprzętu. Oczywistym jest, że jeśli użytkownik mając założoną na głowie latarkę-czołówkę werżnie głową w kamień to głowa ucierpi bardziej niż latarka. Żadna z nich też nie wytrzyma uderzeń młotem na kowadle. Natomiast przy zakładanym przez producenta sposobie użytkowania wytrzymałość mechaniczna obu jest aż nadto wystarczająca. Wprost dziwię się czasami jak producenci uwielbiają ostatnio popisywać się w reklamach odpornością ich wyrobów na sposoby traktowania idiotycznie-barbarzyńskie, wybitnie do owych wyrobów nie pasujące! Chociażby upowszechnione obecnie „testy” polegające na rozjeżdżaniu latarek samochodem... Jednym z najistotniejszych walorów każdej latarki jest sposób zogniskowania wiązki świetlnej. Obie porównywane latarki mają charakterystyczne dla swojej klasy stałe fabryczne zogniskowanie nie umożliwiające jego zmiany przez użytkownika. Czasy latarek ręcznie ogniskowanych w zależności od potrzeb dawno minęły. Możliwość ręcznego ogniskowania na bieżąco to bardziej skomplikowana i mniej odporna na przenikanie wilgoci (czy kurzu) konstrukcja, daleki od optymalnego kształt wiązki świetlnej przy absolutne większości możliwych ustawień ruchomego odbłyśnika (czy soczewki). Na dodatek absolutnie niepotrzebne zawracanie głowy użytkownikowi, i to w sensie daleko nie figuralnym. Jeśli przeniesienie spojrzenia z dalekiego planu na bliski wymaga natychmiastowej zmiany ogniskowania latarki zajmuje to nie tylko ręce lecz również drogocenny czas, co może okazać się nader krytycznym w akcji ratunkowej na przykład. Ściśle opracowany z udziałem przestrzennych symulacji komputerowych system optyczny nowoczesnej latarki formuje wiązkę świetlna w kształcie podwójnego stożka. Węższa wiązka wewnętrzna skupia większą część światła na ograniczonym obszarze zwanym w literaturze anglojęzycznej hot spot czyli „gorąca plama”, co umożliwia dokładne przyglądanie się obiektom, na których jest skupione spojrzenie użytkownika. Otaczająca ją wiązka zewnętrzna w kształcie szerokiego stożka otacza centralną plamę świetlną aureolą o znacznie mniejszym natężeniu światła. Takie kształtowanie wiązki świetlnej zapewnia jej uniwersalność oraz chroni oczy użytkownika przez tzw efektem oślepienia własną latarką, kiedy to szybkie przeniesienie spojrzenia z jaskrawo oświetlonego obszaru środkowego na otaczającą go ciemność może spowodować zdezorientowanie, trwające nawet do kilkudziesięciu sekund. Co jest absolutnie niedopuszczalne przy użytkowaniu latarek w warunkach zagrażających życiu. Dodatkowo wiązka zewnętrzna zapewnia wystarczająco światła do spostrzegania przedmiotów tzw bocznym spojrzeniem, co również jest nie bez znaczenia w warunkach ekstremalnych. Pod tym względem plus dla obu latarek.

Ogniskowanie latarki MacTronic jest nieco szersze, luźniejsze. Co powoduje korzystne zwiększenie oświetlonego obszaru na krótkich dystansach, np. przy odczytywaniu mapy. Większe rozproszenie wiązki świetlnej teoretycznie powinno owocować skróceniem skutecznego jej zasięgu, nie odbiło się to jednak niekorzystnie na walorach latarki MacTronic gdyż jest ona po prostu mocniejsza od PETZL-a, który nawet w trybie sforsowanym (tzw boost) daje plamę świetlną na oko zauważalnie mniej jaskrawą. Pod względem wydajności i kąta ogniskowania wiązki świetlnej przewaga dla MacTronica.

Wiązkę świetlną latarki PETZL można modyfikować dla lepszego przyglądania się zbliżonym przedmiotom nasuwając na soczewkę wygodnie umieszczony i skutecznie działający dodatkowy rozpraszacz, coś na wzór tego na fotograficznych lampach błyskowych. Wówczas latarka rzeczywiście doskonale równomiernie oświetla spory obszar na bliskiej odległości. Nie mogę jednak uznać tego udogodnienia za istotne, warte wydanych zań pieniędzy z kilku bynajmniej powodów. Po pierwsze - jest to tylko maleńka odchylana klapka z przezroczystego plastiku, którą nader łatwo ułamać w warunkach ekstremalnych. Po drugie - marnie mi się widzi sięganie po omacku rękoma mokrymi, mocno zabrudzonymi itp. w pobliżu soczewki latarki. Bowiem za chwilę może się okazać, że niczego nie oświetla ona ani w pobliżu ani z daleka, ani z rozpraszaczem ani bez owego. Po trzecie - i to chyba najistotniejsze - czytać sobie do poduszki z latarką PETZL faktycznie przyjemniej, sprawdzałem to. Natomiast manipulowanie klapką rozpraszającą w warunkach ekstremalnych w celu jedynie chwilowego spojrzenia na mapę, odczytania notatek czy rozejrzania się w namiocie zalatuje ewidentnym wygodnictwem, a nawet wręcz pieszczeniem się. Jeżeli ktoś naprawdę potrzebuje aż takich udogodnień radziłbym mu pozostać we własnym mieszkaniu czytając książki o podróżach i przygodach w świetle lampki biurkowej - będzie jeszcze wygodniej, taniej i bezpieczniej. Zdecydowanie nie mogę uznać odchylanego rozpraszacza za coś podnoszącego realne walory użytkowe latarki przeznaczonej zgoła do zastosowań ekstremalnych. Coś na wzór turystycznego przenośnego kibelka z miękkim oparciem i podłokietnikami...

Bardzo istotną cechą każdej latarki używanej w warunkach polowych, czyli z założenia zmiennych, jest możliwość redukcji wydajności świetlnej i co za tym idzie pobieranej z baterii mocy elektrycznej. Powodów jest kilka. Wspomniany już efekt oślepienia własną latarką doświadczymy w całej okazałości, jeśli w świetle latarki dobrze się spisującej na dystansach kilkudziesięciometrowych zaczniemy oglądać coś w odległości wyciągniętej ręki. Nadmiernie mocna latarka po prostu bardziej oślepia niż cokolwiek oświetla. Do tego „wyżera” energię baterii we wprost błyskawicznym tempie, czego nie powinno się bagatelizować podróżując w warunkach odludzia. Sygnalizowanie nadmiernie mocną latarką wszem i wobec swojej obecności być może nie jest aż na tyle istotne w warunkach cywilnych, ale płacić za tę wątpliwą przyjemność szybszym wyczerpaniem baterii to raczej przesada. Pod tym względem obie latarki spisują się porównywalnie gdyż oferują trzy poziomy wydajności świetlnej, dobrze stopniowane i pokrywające rozsądnie cały przewidywalny zakres zastosowań. Tryb światła migającego jest dostępny w obu latarkach.

Wybór trybu świecenia naturalnie dokonuje się za pomocą włącznika. Włącznik latarki MacTronic zapewnia dostateczną wygodę sterowania trybem pracy. Naciśnięcie włącznika nie powoduje nic, latarka zapala się dopiero po jego zwolnieniu. Pierwsze naciśniecie włącza od razu maksymalny tryb. Jeśli natychmiast naciśniemy włącznik ponownie to latarka przełącza się w tryb średniej wydajności świetlnej, kolejne naciśnięcie włącza tryb minimalny, na końcu serii - tryb migający. Reset następuje po 3 sekundach pracy w dowolnym trybie, jeśli w ich ciągu włącznik nie naciska się to kolejne naciśnięcie powoduje zgaszenie latarki. W latarce PETZL zastosowano włącznik bardziej zaawansowanej konstrukcji. Zapala latarkę już samo jego wciśnięcie, kolejne natychmiastowe wciśnięcia przełączają tryb maksymalny w średni, dalej w oszczędny i dalej w migający. Reset następuje po 3 sekundach bezczynności, wówczas kolejne naciśnięcie zgasi latarkę. Dodatkowo włącznik oferuje tryb chwilowego świecenia. Jeśli wciśnięty włącznik (latarka się zapala) przytrzymać dłużej niż 2 sekundy to po jego zwolnieniu latarka zgaśnie. Osobny przycisk uruchamia tryb boost zwiększając wydajność świetlną latarki w porównaniu z trybem maksymalnym o około 50%. Działa ów włącznik w dowolnym reżymie świecenia oraz wówczas kiedy latarka jest wyłączona. Za konstrukcję włącznika należy się plus latarce PETZL, jednak plus ten jest nieco mniejszy niż wydawałoby się na pierwszy rzut oka. Bowiem uwydatnia się on przeważnie w warunkach spokojnego i bezstresowego użytkowania latarki. Wisząc zaś do góry nogami na linie i macając na oślep odzianą w rękawice dłonią w poszukiwaniu włącznika mimowolnie dojdziemy do wniosku, że prościej równa się lepiej. Tym bardziej że włącznik latarki MacTronic jest umieszczony symetrycznie i dostępny jednakowo dla każdej ręki.

Mile widzianym w takich konstrukcjach jest zabezpieczenie włącznika przed przypadkowym, niechcianym włączeniem latarki, np. w bagażu. Aczkolwiek nie koniecznym bowiem póki latarka znajduje się w bagażu najwłaściwszym i najbardziej niezawodnym rozwiązaniem jest po prostu wyjęcie zeń baterii. Latarka MacTronik nie jest wyposażona w żadne dodatkowe zabezpieczenie włącznika, aczkolwiek dobrze przemyślany jego kształt czyni niechciane włączenie raczej mało prawdopodobnym. Latarka PETZL oferuje zabezpieczenie włącznika w postaci przysłaniającego go „daszka” obudowy wówczas kiedy latarka znajduje się w skrajnej górnej pozycji, czyli przy zerowym kącie pochylenia. W takiej pozycji latarka-czołówka znajduje się praktycznie tylko wówczas kiedy nie jest używana, więc utrudniony (choć owszem możliwy) dostęp do włącznika nie wpływa ujemnie na jej walory użytkowe. Znowu pewien plus dla latarki PETZL.

Producenci zazwyczaj podają w danych technicznych czas świecenia latarki od jednego kompletu baterii. Mając jedynie szacunkowe znaczenie dane te są praktycznie bezużyteczne w realnym użytkowaniu latarki z kilku powodów. Po pierwsze - czas pracy latarki zależy przede wszystkim od typu i jakości baterii, stopnia ich „świeżości”. W dużej mierze zależy też od warunków użytkowania latarki: trybu pracy (ciągła czy z przerwami), temperatury i wilgotności otoczenia. Po trzecie - i najważniejsze - nikt przecież nie notuje dokładnie ile czasu i w jakim trybie latarka już pracowała - skądże może wiedzieć ile czasu pracy pozostało? Z dwóch testowanych tylko latarka PETZL jest wyposażona we wskaźnik informujący o rozładowaniu baterii - miniaturową LED-e, która zaczyna się świecić przy dużym stopniu rozładowania i mrugać przy krytycznym. Duży plus dla latarki PETZL.

Latarki-czołówki zasilane od trzech baterii typu AA mają zazwyczaj masę ponad 200 g. Co naturalnie stawia spore wymagania wobec sposobu zawieszenia latarki na głowie, czyli systemu elastycznych opasek. Wszak latarka-czołówka ma za zadanie uwolnić całkowicie ręce użytkownika. Cóż za pożytek od niej jeśli na skutek bardziej lub mniej gwałtownych ruchów będzie ona ciągle zmieniała kierunek wiązki świetlnej albo swoją pozycję np. zsuwając się na oczy? Moim zdaniem na sporą pochwałę i duży plus zasługuje solidny system opasek latarki MacTronic. Kontener na baterie (najcięższy element) na tyle systemu opasek oraz sama obudowa latarki są wyposażone od strony wewnętrznej, dotykającej głowy, w podkładki z gąbczastego tworzywa uniemożliwiające ślizganie się po czole, włosach użytkownika lub czapce. Eksperymentując z latarkami doszedłem do wniosku, że prędzej na skutek ruchów skręci się głowa użytkownika niż latarka na głowie. Nieco popsuł wrażenie i zmniejszył „plus” zbyt długi, luźno odstający od opaski bocznej kabel zasilający łączący latarkę właściwą z kontenerem na baterie. Zwinięta w sprężystą spiralę część kabla ma za słuszne zadanie zapewnić możliwość regulacji długości opasek, np. na nieco większą głowę albo w przypadku konieczności założenia czołówki na czapkę lub hełm ochronny. Zbyt luźno odstający kabel natomiast zwiększa prawdopodobieństwo zahaczenia o coś w zaroślach, ruinach, pieczarach itp. Zaskoczył mnie natomiast dość niepoważnie wyglądający system opasek latarki PETZL. W wersji podstawowej składa się on jedynie z opaski dookoła głowy, do tego dość łatwo ciągliwej i nie zapewniającej stabilnej pozycji latarki. Próba skrócenia długości opaski nic nie dała dla stabilizacji, natomiast przyprawiła o pewien dyskomfort spowodowany uciskiem. Tym bardziej że latarka ani kontener na baterie nie są wyposażone w miękkie podkładki od strony wewnętrznej. Kontener opiera się o tył głowy prosto swoją twardą plastikową obudową. Obudowę latarki właściwej zaś dzieli od czoła użytkownika jedynie opaska i też nie w całości - plastikowe szlufki, przez które owa opaska jest przepuszczona oraz krawędzie obudowy opierają się prosto o czoło. Latarka kiwa się całkiem zauważalnie wystarczy tylko zapuścić się truchtem. Bardzo nieznacznie poprawia sytuację dodatkowa, opcjonalna opaska przechodząca przez wierzch głowy, jest ona po prostu zbyt wąska i delikatna. Natomiast zapięcia mocujące ją do obudowy latarki z przodu i kontenera na baterie z tyłu wyglądają po prostu „zabawkowo” i z żadnej strony nie przypominają sprzętu przeznaczonego do zastosowań ekstremalnych. Za system opasek ogromny minus dla latarki PETZL!

Sporym uproszczeniem w latarce PETZL wydaje mi się również półelastyczna, pozbawiona żadnego zatrzasku pokrywa kontenera na baterie, trzymająca się w miejscu jedynie własnym natężeniem i natężeniem obejmującej ją opaski. Nie twierdzę, że mógłbym zasymulować sytuację powodującą samoczynne otwarcie się kontenera, jednak w tak drogiej latarce tak renomowanego producenta spodziewałbym się nieco bardziej zaawansowanego rozwiązania. W latarce MacTronic solidna, dobrze uszczelniona i wyposażona w prosty lecz niezawodny zatrzask pokrywka kontenera sprawia o wiele lepsze wrażenie, za co plus dla latarki MacTronic. Biegunowość wkładanych do kontenera baterii, daleko nie obojętna dla latarek LED w obu urządzeniach jest oznaczona wystarczająco przejrzyście i czytelnie.

Na duży plus dla latarki MacTronic przemawia wyposażenie kontenera na baterie w tylne czerwone światełko bezpieczeństwa o dwóch - ciągłym i migającym - trybach pracy. Sterowane z osobnego, umieszczonego na obudowie kontenera i łatwo dostępnego włącznika światełko owe nie pobiera zbyt dużej energii z baterii z powodu wręcz nikłej jego mocy. Mogę natomiast wyobrazić sobie mnóstwo sytuacji, w których to słabe, nie oślepiające lecz wyraźnie znakujące od tyłu światło może okazać się życiowo ważnym dla użytkownika i zadecydować o jego bezpieczeństwie. Zwłaszcza przy pracy w grupie oraz pracach z użyciem techniki budowlanej lub ratowniczej. Pozostaje tylko się dziwić czemuż to czołowy producent latarek-czołówek PETZL wyposażając swój wyrób w wiele średnio przydatnych udogodnień nie pofatygował się o tak prosty lecz istotny szczegół. Zanim podsumuję wynik zestawienia chciałbym jeszcze raz podkreślić, iż przedmiotem porównania jest tylko i wyłącznie ocena tego na ile udolnie latarki są zaprojektowane i - w miarę możliwości organoleptycznych - na ile dobrze wykonane. Ich niezawodność, trwałość, wytrzymałość i temu podobne cechy można sprawdzić wyłącznie w trakcie testów „poligonowych” czyli symulujących realne warunki użytkowania. A jeszcze lepiej - w rzeczywistych i realnych warunkach użytkowania. To wszystko sprawdzi się w praniu... Na razie jednak „znajdujemy się w sklepie” i musimy dokonać wyboru na podstawie tego co widzimy i ku czemu przywiązujemy większą uwagę. Jedna latarka albo druga, oczywiście zakładając, że stać nas na każdą. Jaką bym wybrał? A to zależy od tego za czyje pieniądze. Gdybym miał dostać latarkę w prezencie od bogatego wujka to oczywiście wybrałbym PETZL-a. Bo po prostu jest droższy, cieszy się wysoką renomą na rynkach światowych, można nim zaimponować i popisać się przed towarzyszami podróży, no i przyjemność wynikająca z samego faktu posiadania, o czym już wspominałem. Natomiast wydając swoje własne, ciężko zarobione pieniądze - zdecydowanie wybrałbym MacTronic. Bowiem w odróżnieniu od PETZL-a, oferującego to i owo co może się przydać MacTronic za znacznie mniejsze pieniądze dostarcza to bez czego nie można się obejść, a to jest zasadnicza różnica.

Sergiusz Mitin

Opis zdjęć:
1. Latarki-czołówki, które wziąłem na warsztat do zestawienia, są przeznaczone do podobnych zastosowań, ukształtowane i zasilane w podobny sposób, wyposażone w porównywalnej mocy źródło światła LED.

2. Zbliżenie latarki właściwej PETZL. Jaskrawy żółty przycisk po prawej to włącznik główny. Przed przypadkowym naciśnięciem zabezpiecza go wystający fragment nieruchomej części obudowy, który odsłania przycisk całkowicie przy pochyleniu latarki w roboczą pozycję. Lewy przycisk uruchamia tryb wzmocniony czyli boost w dowolnym trybie pracy latarki, również wówczas kiedy jest ona wyłączona. Otwór nad włącznikiem głównym służy do mocowania dodatkowej opaski górnej mającej na celu stabilizację latarki podczas ruchów użytkownika. Półprzezroczysta klapka-rozpraszacz na dole obudowy umożliwia łagodne i jednostajne oświetlenie na krótkich odległościach, pewne wątpliwości jednak wzbudza owej klapki wytrzymałość w warunkach ekstremalnych oraz sensowność sięgania na oślep w pobliżu soczewki latarki ręką mokrą lub/oraz mocno ubrudzoną.

3. Włącznik latarki MacTronic jest ukształtowany bardzo prosto. Przed przypadkowym naciśnięciem zabezpiecza go jedynie kształt przycisku, aczkolwiek zabezpiecza wystarczająco skutecznie w warunkach roboczych. W bagażu zaś najlepiej po prostu rozbroić latarkę wyjmując zeń baterie.

4. Zarówno latarka właściwa jak i kontener na baterie PETZL opierają się o głowę użytkownika bezpośrednio twardym plastikiem obudowy.

5. W latarce MacTronic obudowa i kontener są odseparowane od głowy użytkownika podkładkami z gąbczastego tworzywa, co ewidentnie podnosi komfort użytkowania, zwłaszcza przy dłuższym wykorzystaniu latarki.

6. Dodatkowa opaska górna, przechodząca przez wierzch głowy użytkownika, nie wygląda zbyt poważnie. „Zabawkowe” zaś jej zapięcia z żadnej strony nie przypominają sprzętu przeznaczonego do użytkowania w warunkach ekstremalnych.

7. Solidny, precyzyjnie regulowany system opasek latarki MacTronic robi bez porównania korzystniejsze wrażenie. Minusem latarki MacTronic z kolei jest nieco zbyt długi, luźno odstający od opaski bocznej kabel zasilający, który naraża użytkownika na zahaczenie za coś w ciemnościach i ewentualne zerwanie latarki z głowy.

8. Niezbyt poważnie wygląda również pokrywa kontenera na baterie latarki PETZL. Trzyma się ona w miejscu jedynie kosztem natężenia półelastycznego tworzywa oraz będąc przytrzymywaną przez elastyczną opaskę. Do tego nie jest nawet kroploszczelna już na pierwszy rzut oka.

Rozmiar: 7225 bajtów9. Dobrze uszczelniona i solidnie zamykana pokrywa kontenera latarki MacTronic przynosi jej kolejny plus.

10. Dodatkowe pochwały latarka MacTronic uzyskuje za czerwone, dobrze widoczne w ciemnościach światełko tylne, pracujące w dwóch trybach świecenia - ciągłym i pulsującym.

11. Oto trzy zdjęcia zrobione z odległości trzech metrów przy tych samych ustawieniach aparatu fotograficznego. Mają one na celu ilustrować kształt plamy świetlnej każdej z latarek oraz ich wydajność świetlną. Pozycja latarek jest dokładnie taka sama, wymuszona przez statyw wyposażony w sprężysty klips. Pozycja ustawionego na statywie aparatu również niezmienna. Zdjęcia robiłem uzbrajając latarki kolejno w ten sam komplet baterii. Na tym zdjęciu widzimy kształt plamy świetlnej i wydajność świetlną latarki PETZL z odchylonym rozpraszaczem pracującą w reżymie maksymalnym (nie boost!).

12. Przysłaniając soczewkę latarki PETZL dodatkowym rozpraszaczem można uzyskać niemalże idealnie równomierne pokrycie światłem sporego obszaru na krótkiej odległości i uniknąć nadmiernego zmęczenia oczu przy długotrwałej pracy lub czytaniu. Kosztem jednak jest znaczne obniżenie wydajności świetlnej przy równym poborze mocy elektrycznej od baterii. Za wygodę trzeba płacić, ale czy aby na pewno opłata nie okaże się zbyt wysoką w warunkach odludzia? Doskonale zdaję sobie sprawę, iż rozpraszacza nie używa się przy odległości 3 m do oglądanego obiektu, dane zdjęcie zrobiłem wyłącznie w celu ilustrowania zmniejszenia wydajności świetlej przy korzystaniu z rozpraszacza.

13. Latarka MacTronic w odległości 3 metrów daje plamę świetlną o średnicy około 1 metra co można uznać za optymalne dla latarek tej klasy. Jest wydajniejsza od konkurenta, nawet wówczas kiedy latarka PETZL pracuje w reżymie boost, mimo praktycznie jednakowej zadeklarowanej mocy elektrycznej. Naturalnie, obie latarki umożliwiają trzystopniowe zmniejszenie maksymalnej wydajności świetlnej w celu uniknięcia efektów oślepienia własną latarką oraz oszczędzania energii baterii.

     [kalendarz]

  | nasza galeria





Lataj z nami

Pojedź z nami na wyprawę

Krzysztof Wielicki poleca >>
    
      
© 2007 extreme-travel.pl